Spektakl

„MIRECZEK”- Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie – 53. JST

  • Krzysztof Popiołek

  • Anna Wołoszczuk, Koordynator scenograficzny - Krzysztof Pierzyna

  • Piotr Popiołek

  • Krzysztof Popiołek

  • Krzysztof Popiołek

  • Tomasz Świątek

  • Realizacja dźwięku, obsługa projekcji - Szymon Stadniczenko

  • Grzegorz Gromek – Terapeuta/Ojciec,
    Agata Zielińska – DDA/Pacjentka,
    Głos z offu – Joanna Fertacz,
    Głos z offu – Halszka Gromek (gościnnie).

Czas trwania: 100 min.

Ważne: w spektaklu używany jest wulgarny język, tematyka przemocy w rodzinie, światła stroboskopowe.

Spektakl na podstawie reportażu „„Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu”
Autorka reportażu – Aleksandra Zbroja
Adaptacja, reżyseria – Krzysztof Popiołek

OPIS:
Czy to polski normal, patrzeć, jak rodzic się upija, tłucze łapskiem w ścianę, szarpie, krzyczy, wyzywa? Chowamy się po kątach i milczymy. DDA to zmowa milczenia. Dlaczego wolimy być anonimowi? Dlaczego publiczne gadanie o dzieciństwie to „wywlekanie”? Bo nikt inny nas nie zrozumie? Bo kogoś urazimy? Ta historia nie jest wyjątkowa – nosi ją w sobie wiele osób.

Na czym polega choroba alkoholowa? Kiedy bliska osoba staje się kimś obcym? Jak trafia się na margines społeczeństwa? Czy można urodzić się złym? Ratować własnego ojca, czy przede wszystkim siebie? Mówiąc o syndromie DDA, opowiadając historię z perspektywy ofiary, a nie sprawcy, nie sposób nie wspomnieć jeszcze: o syndromie ratownika, etapach uzależnienia od alkoholu, zmaganiu z traumą, końcu relacji i żalu po stracie.

 

Spektakl jest adaptacją reportażu „Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu” Aleksandry Zbroi.

RECENZJE

„Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu” to wydany w 2021 roku książkowy debiut Aleksandry Zbroi, urodzonej w połowie lat osiemdziesiątych reportażystki i felietonistki. W wywiadach pisarka podkreśla, że choć „Mireczek” jest opowieścią osobistą i unikalną, podpisaną konkretnymi nazwiskami czy datami, to zawiera ona wyraźny obraz uniwersalnego doświadczenia – życia z pijącym rodzicem, a zwłaszcza tym pijącym postkomunistycznie, okołotransformacyjnie.

Krzysztof Popiołek, reżyser, ale też i adaptator książki Zbroi w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza, wykroił z niej to, co najmniej oczywiste, a relację Mireczka i jego Córki (Agata Zielińska) rozpisał niemal wyłącznie na planie emocji. Owszem, z pokiereszowanych rozmów obojga wyłania się namacalność „patoopowieści”, jej okrutna topografia: alkoholowe ciągi, bieda, zaniedbanie, niewydajność systemów doglądających pijanych i ich dzieci. Ale sednem wszystkiego nie są tutaj drastyczne szczegóły kolejnych upadków uzależnionego rodzica, nie są nim także wstrząsające biograficzne koleje udręczonego dziecka. Najważniejsze są uczucia, te niechciane, wypierane, rozrzedzane alkoholową ulgą. Te groźne, bo obniżające czujność i dające złudną nadzieję na spokój.

(…) Przedstawienie Krzysztofa Popiołka otwiera tematy, które na polskich scenach uruchamiane są incydentalnie, a jeszcze rzadziej wychodzą one poza ugruntowane tradycją, fałszujące przekonania

(…) Olsztyński „Mireczek” zwraca się w tym samym kierunku i z tą samą intencją bada problem picia, konsekwentnie ujawniając jego realny obraz – w Polsce, według niedoszacowanych danych, to niemal milion uzależnionych osób i blisko dwa razy tyle dzieci bezpośrednio dotkniętych skutkami picia bliskich. „Czy to polski normal patrzeć, jak rodzic się upija?” – pyta retorycznie bohaterka Zielińskiej, wpatrując się w milczącą widownię. Nasza rzeczywistość nie chce słyszeć tego pytania, konsekwentnie podważa i zaśmiewa („najebana, ale dama!”) większość prób podyskutowania z „kulturą picia”. Ta zaś od zawsze ma się wyśmienicie, prawdziwy „alkoholowy Grunwald” – zauważa Córka. Ukute przez tę tradycję, oswajające alkohol powiedzonka i przysłowia wrosły w zasadzie w nasz język, przekonuje reżyser w scenie żonglowania popularnymi frazami czy najładniejszymi wyimkami z polskich szlagierów

(…) Mireczek i Córka świetnie się bawią, by za moment ranić się wzajemnie w agresywnym zwarciu. Upojone ciało ojca wiotczeje, a dorosłe dziecko z wściekłością zmusza je do ruchu, raz za razem, jeszcze raz. Jest w tym geście, kompulsywnym i zaciętym, odbicie dziecięcej fantazji o odwróceniu rzeczywistości, o napisaniu jej raz jeszcze, po swojemu. Podobny ładunek znaczeń i emocji ma scena kąpieli ojca. Brutalna realizacja fantazmatycznego scenariusza o (wy)zdrowieniu, oczyszczeniu.

(…) Grzegorz Gromek stworzył w tym przedstawieniu jedną z najlepszych ról minionego sezonu, rozpostartą między agresywnym wrzaskiem a nieadekwatną, rezygnującą właściwie z człowieczeństwa potulnością, pomiędzy rechotem a szlochem. Jego Mireczek to odrażający, zasikany i potykający się o własne nogawki potwór, ale czasem to po prostu tata, wychodzący z niezręczną pomocą czy kupujący hot doga (…).

dwutygodnik.com — Anna Jazgarska – https://www.dwutygodnik.com/artykul/12049-jestes-tam-jeszcze.html

Na pewno masz w otoczeniu kogoś, kto ma ten problem: wujka alkoholika, znajomego, który dobrze się maskuje, ale wiecznie jest na rauszu, koleżankę, która nie zaśnie bez kieliszka. Alkoholizm jest wszędzie dokoła: Polki i Polacy piją, śpiewają o tym piosenki, czytają o tym w książkach. I dają się niszczyć problemom, które przynosi alkoholizm. O tym opowiada (…) spektakl w Teatrze im. Jaracza w Olszynie. Reżyser „Mireczka”, Krzysztof Popiołek, mówi nam, czemu uznał, że trzeba zrobić takie przedstawienie.

Przemysław Gulda: Dlaczego zdecydowałeś się podjąć w swoim najnowszym projekcie temat problemów, które przeżywają dorosłe dzieci alkoholików?

Krzysztof Popiołek: Bo to nadal jeden z najbardziej palących społecznie tematów. Odnoszę wrażenie, że moje pokolenie próbuje się uporać ze złymi schematami, które otrzymało w spadku w procesie socjalizacji. To nie tylko kwestia alkoholizmu, ale także dziedziczenia traumy. Nie chciałbym tego nazywać modą na niepicie, warto jednak zauważyć, że coraz więcej osób świadomie rezygnuje z alkoholu. Często jest to wynik przesytu, naoglądania się w życiu zarzyganych zlewów, bycia świadkiem awantur w nocy, chamskich odzywek, przemocy, upokorzenia. Wysiadywali nocami w oknie, czekając na pijanego rodzica lub partnera, zastanawiając się ze wstydem: czy tym razem sąsiedzi go zobaczą, czy nie zobaczą? „Strasznie boję się moich genów” – mówi bohaterka naszego spektaklu.

Przemysław Gulda: Na jakie pytania chcesz odpowiedzieć tym spektaklem?

Krzysztof Popiołek:  Jak zatrzymać mechanizm zdartej płyty, pętli, powtarzalności? Jak wyjść z zaklętego kręgu złych wzorców? Jak przerwać pokoleniowe schematy? Nawet jeśli nie dotyczy nas to bezpośrednio, wciąż zbyt wiele osób przeżywa tragedię kogoś bliskiego, kto zmaga się z chorobą alkoholową w swojej rodzinie. Ta choroba promieniuje na otoczenie, wciąga innych. A ilu rodziców ma problem z uzależnionymi dziećmi, tonącymi w morzu narkotyków, alkoholu, leków, hazardu, seksu? Rozmawiamy o tysiącach osób. To nie są pojedyncze przypadki. Jak można tego tematu nie podjąć? Cieszy to, że jest on coraz silniej obecny przede wszystkim w literaturze i mediach, tworzy się wokół niego chóralna opowieść.

(…) Przemysław Gulda: Czy przy okazji pracy nad tym spektaklem korzystaliście z jakiejś formy konsultacji, merytorycznej i psychologicznej?

Krzysztof Popiołek: Konsultowaliśmy podejmowany temat z terapeutami uzależnień. Niektórzy z nas uczestniczyli w terapii grupowej, obserwowali ją. Zdobywaliśmy wiedzę na temat mechanizmów uzależnień, etapów i faz rozwoju choroby alkoholowej. Wymienialiśmy się doświadczeniami, takimi jak uczestniczenie na trzeźwo w weselu. To zupełnie jakby oglądało się rzeczywistość przez szkło powiększające. Wiedza teoretyczna bardzo pomaga zrozumieć świat alkoholika, a przez to odpowiednio się wobec niego ustawić. Wyłączyć syndrom ratownika, zacząć zauważać mechanizmy obronne: racjonalizację, minimalizowanie, intelektualizowanie, targowanie się, zaprzeczanie. To podstępna choroba głowy. Uzależnienie od narkotyków przebiega gwałtowniej i szybciej. Tymczasem alkoholizm jest początkowo trudny do zauważenia, skutki widać dopiero na przestrzeni lat. Znamy wielu alkoholików. Są to osoby w każdym wieku, z różnych grup społecznych i zawodowych. W uzależnienie można wpaść w każdym momencie życia. Naprawdę wystarczy niewiele. Najgorsze jest w tej chorobie to, że jest dożywotnia, śmiertelna i nieuleczalna. Paraliżuje całe systemy relacji, więzi międzyludzkich. Nie dotyczy tylko samego alkoholika, ale zatacza szersze kręgi, oddziałuje na jego otoczenie.

Gazeta Wyborcza — Przemysław Gulda – https://olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/7,48726,31854305,nowy-spektakl-w-teatrze-im-jaracza-w-olsztynie-krzysztof-popiolek.html

Polacy lubią pić. Wznosimy toasty za sukcesy, zapijamy smutki, pijemy by uczcić wygraną i by zapomnieć o porażce. Każda okazja jest dobra, ale i bez niej można walnąć kielicha. Co takiego tkwi w nas, Polakach, że pijemy jak Polak i mamy swój narodowy styl picia, przeważnie „heroiczny i samobójczy” – pyta Terapeuta w spektaklu Mireczek Krzysztofa Popiołka. Przedstawienie olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza nie jest jednak próbą znalezienia odpowiedzi. To przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak alkoholizm niszczy człowieka i całą jego rodzinę.

(…) W spektaklu alkohol nie leje się strumieniami, ale jest obecny niemal w każdym elemencie inscenizacji. To zarówno wnętrze obskurnej łazienki, w której wymiotuje Mireczek, jak też czworokąt pustego pokoju ustawiony na rogu i przekrzywiony, w którym chodząc i tańcząc, pijany bohater próbuje bezskutecznie złapać równowagę. Świetna scenografia Anny Wołoszczuk tworzy świat pełen chaosu i brudu, który wypadł z ram i teraz leży w kącie, wywrócony do góry nogami. Bohaterowie ubrani są w znoszone garnitury, z dziurami na sercu i kolorowymi łatami zrobionymi z prujących się strzępów różnych materiałów (kostiumy Piotr Popiołek). Symbolizują one wyrwy w życiu rodziny – tak głębokie, że nie da się ich naprawić. Zaszyte lub zacerowane wciąż noszą ślady po szwie, a prędzej czy później – znów się rozprują.

Olsztyński Mireczek to przede wszystkim fantastyczne role aktorskie. Grzegorz Gromek jako Terapeuta jest opanowany, a jednocześnie ekscentryczny i prowokujący. Podpuszcza swoją pacjentkę, zmusza ją do skonfrontowania się z trudnymi wspomnieniami i emocjami, ale też dotyka jej własnej relacji z alkoholem (czyżby to było rodzinne dziedzictwo?). Płynnie przeistacza się w ojca – pijaka, by zaraz powrócić do roli akuszera emocji i traum. Jako Mireczek jest odpychającym menelem, krzyczy, zatacza się i wije, aż do ostatecznego upodlenia i upadku. Potrafi przejmująco żebrać o wybaczenie, obiecywać poprawę i grać na litość, by za chwilę znów oddać się pijackiej orgii. I choć robi naprawdę wstrząsające wrażenie, nie przekracza granicy kiczu, bardzo świadomie manipulując emocjami widzów – od obrzydzenia i pogardy po współczucie dla chorego człowieka, dla którego nie ma już nadziei.

Córka Agaty Zielińskiej to z kolei chodząca wściekłość i bezradność. Ambitna dorosła kobieta, która w konfrontacji z przeszłością zamienia się w zastraszoną i samotną dziewczynkę, zamkniętą w pokoju i drżącą ze strachu przed gniewem pijanych rodziców. Jej dziecięcy lęk o to, aby ich nie zranić, nie rozczarować, to patologiczna konsekwencja traumy, z którą próbuje uporać się podczas psychoterapeutycznych sesji. Mrożący jest szczególnie jej monolog „ABC patosurvivalu”, w którym w pięciu punktach przedstawia dziecięcą instrukcję przetrwania. Wszystko to jest w gruncie rzeczy rozpaczliwym wołaniem o miłość i obecność, desperackim poszukiwaniem dobrych wspomnień, z których dałoby się zbudować obraz ojca będącego kimś więcej niż „pospolitym menelem”.

(…) Z tej krótkiej historii pijaństwa polskiego wyłania się przerażający obraz społeczeństwa i kultury, w której regułą jest nie tylko spożywanie alkoholu, ale też upijanie się do nieprzytomności. Ta patologia to polski normal.

e-teatr.pl — Karolina Matuszewska – https://e-teatr.pl/polski-normal-64562

Fot. Bartek Warzecha

Skip to content